| martusia90blog - archiwum: Opowiem wam bajkę.. |
|
strona główna |
Opowiem wam bajkę..Opowiem wam bajkę..Nie, nie jak kot palił fajkę, nie jest to ładna bajka dla dzieci. Nie kończy się happy endem, nikt nie żył długo i szczęśliwie, książe nie odnalazł swej księżniczki, nie mieszkali w pięknym marmurowym pałacu, nikt nie zgubił pantofelka, i nic nie jest dobrze..pomimo że nie było złej czarownicy.Bajka jest smutna, od początku do końca i wogole nie powinniście jej czytać. Kiedyś dawno temu, żyła sobie Pani Szyszka ![]() Pani Szyszka, żyła szczęśliwie, jak każdemu wiodło jej sie raz lepiej raz gorzej.Gdy obudziła się rano pewnego październikowego poranka nie wiedziała co ją czeka, jak wielkie zmieny niesie ten dzień.Jak każda marzyła o spotakniu księcia z bajki, który będzie ją kochał i o nią dbał.Który zawsze przy niej będzie, gdy będzie zasypiać późno w nocy i budzić się każdego ranka.Marzyła o nim, a tego właśnie dnia spotkała kogoś i od tej chwili pragneła by to on zawsze przy niej trwał. Pan Szyszka... ![]() Wydawał się idealny, miał wszystko o czym marzyła, był takim jakiego pragneła. I ehhh jakże była szczęsliwa..wyraźnie wpadła mu w oko. Ich znajomość choć nie budziła wiekszych nadzieji dla Pani Szyszki była największym szczęściem.O nim własnie sniła nocami, dla niego chciała być tą jedyną..był wyjątkowy.. patrzyła na jego zdjęcie zakochana w każdej rysie jego twarzy.. Cieszyła się gdy go spotykała, była szczęśliwa gdy do niej mówił, gdy na nią patrzył..drżała gdy ją przytulał, uginały jej się nogi gdy ją całował,gdy ja dotykał świat się kręcił..Każda chwila z nim była piękna, wyjątkowa i niepowtarzalna.Pani Szyszka była najszczęśliwszą "osobą" na ziemi.Chciała tak już zawsze trwać, u jego boku, być tą jedyną, wyjątkową, niezastąpioną.Nie myślała o tym że to się może kiedyś skończyć.Już chwile po spotkaniu zastanawiała się kiedy znów go zobaczy..jak długo wytrzyma...każda godzina bez niego była wiecznością..Czy tak wielkie szczęście mogło ją opuscić.Pewnego wieczoru..byli sami.. sam na sam.. w pokoju.. razem byli tacy szczęśliwi.. jednak Pan Szyszka zapragnął czegoś więcej niż Ona była gotowa poświęcić. I w jednej chwili wszystko prysło.Jedno małe NIE zrujnowało jej świat.W jendym momencie pogrązyła samą siebie.. choć nie przeczuwała że to już koniec..wiedziala..nie jest dobrze.. Nie wiedziała czy żałuje swojej decyzji.. Jak sie okazało pare dni później to było tyle..nic więcej ich nie łączyło.Pare dobrych wspomnień, zdjęcie i myśli..to wszystko co jej po nim zostało.. ![]() Była jak samotne drzewo jesienią, tylko ona..na środku wielkiego pola..gubiąca resztki dobrych myśli, resztki nadzieji.. jak liście które jesienią spadaja z drzew. I od tej chwili nic już nie było tak samo.Pani Szyszka została sama, sama ze sobą..tą której tak bardzo nienawidziła..i pragneła tylko jednego..znów być blisko niego..znów poczuć szczęście jakie jej dał.. pragneła bardzo dlugo, cierpiąc i pogrążając się w swoim smutku..szczęście..czemu jest tak ulotne?? Miłość..czemu jest tak nietrwała... Jak liść..jesienny liśc.. spada.. i znika..I kiedyś znów się spotkali, rozmawiał, śmiał się do niej. Nie mówił o dawnych czasach.Znów obudziła się w niej nadzieja..dała się ponieśc chwili..napełnił ją spokój i jakieś szczęście.. znów była pełna wiary.. potem wziął ją na spacer.. rozmawiali.. śmili się..trzymał ją za ręke.. nie pamietała o tym co było.. była szczęśliwa.. jak dawniej.. I znów była z nim.. wstyd schowała pod osłoną nocy.. znów byli tak blisko.. znow tak bardzo pragneła.. tak bardzo chciała.. Pani Szyszka.. głupia i naiwna..wierzyła w Jego słowa, choć tak naparwde wiedziała że to tylko bajka.. ale bajki przeciez kończą sie dobrze.. wszyscy są szczęśliwi.pisaz który posłał ją na świt, który urealnił jej postać nie mógł przecież skazać jej na cierpienie..Naiwnie wierzyła w dobre zakończenie.. jednak zdrowy rozsądek nie pozwolił jej na to czego tak pragneło jej serce.. jej dusza.. i czar znów prysł jak bańka mydlana..znów była sama.. coraz więcej myśli i niepewności... spadł kolejny liść.. liść jej wiary.. wiary w siebie i dobre zakończenia.. ![]() głupia wierzyła że może być pieknie.. Spędziłą kolejne miesiące.. ze swoimi myslami.. ze swoją tesknotą i miłościa nieprzelaną.. miłością nieprzejednaną... Powoli traciła cała radośc jaka w niej była..traciła liście.. zbliżała sie jesień.. niosąc zapowiedzi zimy.. nie była pewna czy przetrwa ten czas.. ![]() jej radość bledła.. marzyła tylko o jednym..wyrzec się tej miłości..znów być szczęśliwą.. zapomnieć o nim i o tym co ich łączyło..zanim straci wszystko co było w niej piekne.. zanim straci wszystkie kolory, radośc istnienia, wszystko co było w niej pozytywne i piekne i zostanie tylko bezbarwnym kołkiem jak drzewo które jesienią traci swoje liście.. Pragneła zniszczyć wszystko to co po nim zostało..spalić cała pamięć, zapomnieć, pragneła by znikną z jej życia... To jednka nie było takie proste..za wiele było w jej głowie marzen.. za wiele mysli i wspomnień.. nie potrafiła być.. bez niego nie potrafiła zyc.. nie widziala sensu..zamkneła się w swojej rzeczywistosci.. ![]() Mineło wiele czasu.. Pan Szyszka powoli opuszczał jej życie.. opuszczał sny.. opuszczał myśli.. wspomnienia.. wspomnienia były jak każde cześcią jej życia..wracały coraz rzadziej.. nie wzbudzały łez.. tylko pogarde.. Była pewna że Pan Szyszka zniknął z jej serca.. ![]() mniej płakała.. mniej myślała.. powoli wracała do normalnego życia... marzyła o tym by móc kiedyś na niego spojrzeć i nie pragnąc jego bliskości. ![]() Myślała że ma to za soba.. że potrafi normalnie życ..była pewna dopuki znów go nie spotkała.. i znów nic nie jest tak.... ![]() Nie jest to jeszcze to co miało być.. niestety za późno.. i juz nie jestem w stanie myśleć.. Bajka została złagodzona.. Proszę jej nie uosabiać z nikim. Bo tylko 2 osoby jeszcze naparwde wiedzą co to za "bajka". a Pan Szyszka.. hmm został spalony,m podziurawiony gwoździem, zbiczowany i zakopany.należało mu sie... ![]() 2006-08-07 22:40:38 skomentuj (15) |